Podsumowanie road tripu luty 2017

Po raz pierwszy wybraliśmy się na road trip po Europie. Również po raz pierwszy w naszej podróży nic nie było zaplanowane. Codziennie wieczorem decydowaliśmy gdzie pojedziemy następnego dnia. Z dnia na dzień szukaliśmy noclegów i miejsc do zobaczenia. Cały wyjazd przyniósł wiele niespodziewanych historii, poznaliśmy wspaniałych ludzi, znaleźliśmy się w miejscach, o których nawet wcześniej nie myśleliśmy. Brak planu był całym naszym planem i to dlatego właśnie na długo zapamiętamy tę podróż.

 

Road trip w liczbach:

3608 km przejechaliśmy w ciągu 8 dni

5 państw, które odwiedziliśmy

12 miast, w których byliśmy

2962 m – wysokość szczytu Zugspitze na który wjechaliśmy

15 km przeszliśmy w Obywatelskim Marszu dla Pokoju Berlin-Aleppo

2 odwiedzone zamki: Neuschwanstein w Bawarii i Zamek Vaduz w Liechtensteinie

3  noce przespane w samochodzie

 

Najciekawsze doświadczenia z wyjazdu:

Dzień spędzony na Obywatelskim Marszu dla Pokoju Berlin-Aleppo

Zwiedzanie Wenecji w czasie karnawału

Odwiedzenie zamku Neuschwanstein

 

Gdzie właściwie byliśmy?

Kilka słów wyjaśnienia, jak to się stało, że byliśmy w tylu miejscach w tak krótkim czasie. Naszym głównym celem było odwiedzenie zamku Neuschwanstein w Bawarii. Wiedzieliśmy, że chcemy też pojechać do Liechtensteinu oraz do Włoch. Reszta to były całkowicie spontaniczne decyzje.

Ponieważ do zamku było dosyć daleko, pierwszego dnia zatrzymaliśmy się w Moritzburgu gdzie przespacerowaliśmy się w okolicach pałacu na wodzie. Wieczorem ruszyliśmy dalej na południe. Noc spędziliśmy śpiąc w samochodzie na parkingu, a nad ranem dojechaliśmy do Garmish-Partenkirchen. Śniadanie jedliśmy w samochodzie z widokiem na skocznie narciarskie, a resztę dnia spędziliśmy wjeżdżając na szczyt Zugspitze.

Moritzburg

W poniedziałek rano pojechaliśmy do Schwangau do zamku Neuschwanstein. Spędziliśmy kilka godzin wspinając się na zamek, zwiedzając wnętrze, krążąc po okolicy. Następnie na chwilę zatrzymaliśmy się w Lindau gdzie odpoczęliśmy nad jeziorem Bodensee. Dalej ruszyliśmy do Wolfurt w Austrii bo akurat tam udało nam się znaleźć nocleg, który był bliską bazą wypadową do Vaduz. Wtorek spędziliśmy więc w stolicy Liechtensteinu, a popołudniu ruszyliśmy do Włoch. Zatrzymaliśmy się na kilka godzin w Bolzano a później w Trydencie gdzie zostaliśmy na noc. W środę mieliśmy jechać z Trydentu do Werony i Padwy, ale ponieważ już byliśmy w tych miastach postanowiliśmy ruszyć od razu do Wenecji. Nieświadomie trafiliśmy tam w czasie trwania karnawału! Miasto całkowicie nas zachwyciło pomimo tłumu turystów.

Zugspitze

W czwartek przyszła pora na decyzję gdzie dalej. Zamiast kolejnego dnia w Wenecji postanowiliśmy jechać na Obywatelski Marsz dla Pokoju Berlin-Aleppo idący akurat przez Słowenię. Jechaliśmy kilka godzin aby późno wieczorem dojechać do miejscowości Zgornja Kungota. Z powodu późnej pory nie udało nam się znaleźć maszerującej grupy więc noc spędziliśmy śpiąc w samochodzie na parkingu. W piątek rano dołączyliśmy do marszu i przeszliśmy prawie 15 km do Mariboru. Właściwie to szłam tylko ja bo Mohamed musiał przetransportować nasze auto i przy okazji pomagał w transporcie bagażu innych uczestników. Po marszu pojechaliśmy do Graz podrzucić jednego z maszerujących na pociąg do domu. Sami również ruszyliśmy w drogę powrotną, przez Austrię i Czechy do Warszawy.

Zamek Neuschwanstein

Ile nas to wszystko kosztowało?

Czyli to co zawsze interesuje najbardziej. Jaki jest koszt 8 dniowej podróży samochodem w wyżej wymienione miejsca? Byliśmy w wielu miastach, w jednych tylko na chwilę, w innych spędziliśmy więcej czasu. Udało nam się sporo zwiedzić i zrealizować kilka podróżniczych marzeń. Nasze wydatki możemy podzielić na kilka grup:

Paliwo:

Zdecydowanie najbardziej kosztowna część podróży to tankowanie samochodu. Auto mamy spore. Tankowaliśmy w Polsce, w Niemczech, w Austrii, we Włoszech i Czechach. Najdrożej było we Włoszech, cena diesla sięgała 1,50 euro za litr. Najtaniej było w Austrii, płaciliśmy ok. 1,10 euro za litr. W Niemczech ceny wahały się między 1,26 euro a 1,50 euro a w Czechach litr diesla to koszt od 29 do 33 koron.

W sumie za przejechanie 3600 km zapłaciliśmy ok. 1400 zł*.

Opłaty za autostrady:

Musieliśmy wykupić winiety w Austrii, Czechach i Słowenii. Cena winiety 10 dniowej w Austrii to 9 euro, na Słowenii 15 euro a w Czechach 16. Przez Czechy przejeżdżaliśmy w nocy i nie mieliśmy czeskich koron. Płaciliśmy więc w euro przez co cena była dużo wyższa. Normalnie winieta kosztuje 310 koron czyli 12 euro. Dodatkowo w Austrii zapłaciliśmy 9,50 za specjalny odcinek autostrady na który nie obowiązywała już winieta.

W sumie na opłaty za autostrady wydaliśmy 49,5 euro czyli jakieś 223 zł.

Lindau

Parkingi:

Podróż samochodem wiązała się też z opłatami parkingowymi. Czasem udało nam się ich uniknąć ponieważ był weekend. W innych miejscach musieliśmy zapłacić za dobę parkingu. W Wenecji parking na 24h w pobliżu naszego hostelu kosztował 21 euro. W Neuschwanstein zapłaciliśmy 6 euro za parking na czas zwiedzania zamku. W Bolzano zapłaciliśmy 4 euro za 2h parkingu, w Trydencie ok 1 euro, a w Lindau jakieś 50 centów.

W sumie: 32,5 euro za parkowanie auta czyli ok 146 zł.

Vaduz

Noclegi:

W podróży spędziliśmy 7 nocy z czego 3 przespaliśmy w samochodzie. Nocowaliśmy w tanich hostelach znalezionych na bookingu lub w miejscach zarezerwowanych przez Airbnb. Za noc w hostelu w Garmish-Partenkirchen dla dwóch osób zapłaciliśmy 34 euro + 4 euro podatku turystycznego. W Wolfurt zarezerwowaliśmy nocleg przez Airbnb za 37 euro. W Trydencie nocleg kosztował nas 47 euro + 3 euro podatku, a w Wenecji 45 euro + 6 euro podatku.

W sumie: 176 euro za 4 noclegi czyli około 792 zł.

Zwiedzanie:

Tutaj też tanio nie było, ale w wielu miejscach byliśmy pewnie raz w życiu więc musieliśmy skorzystać 😉 Najdroższy był wjazd na szczyt Zugspitze. Za pociąg z Garmish-Partenkirchen zapłaciliśmy 89 euro za dwie osoby. Zwiedzanie zamku Neuschwanstein kosztowało nas 26 euro. Wiele innych atrakcji było darmowych, ale o tym już w późniejszych postach.

W sumie: 115 euro za zwiedzanie czyli ok. 518 zł.

Jedzenie:

Pod względem jedzenia byliśmy bardziej oszczędni. Nie chodziliśmy do restauracji bo zwyczajnie nasz budżet by tego nie wytrzymał 😉 Zrobiliśmy zakupy jeszcze w Polsce i żywiliśmy się płatkami, kanapkami i czasem zupkami chińskimi. Od czasu do czasu zatrzymywaliśmy się na kawę na stacji benzynowej lub na ciepłe przekąski. Poza tym robiliśmy zakupy w marketach.

W sumie: 48,5 euro i 125 zł czyli ok  344 zł.

Bolzano

Pozostały koszt jaki ponieśliśmy to pamiątki które zawsze ze sobą przywozimy. Kupiliśmy trochę pocztówek, magnesów i kubków do kolekcji mojej mamy. Wysłaliśmy też sporo pocztówek z Liechtensteinu, który do tanich wcale nie należy. Nie jest to natomiast podstawowy koszt podróży jaki musieliśmy ponieść, więc go tutaj nie uwzględniamy.

 

Tak więc podstawowy koszt wyjazdu to 3423 zł na dwie osoby.

* ponieważ wymienialiśmy złotówki na euro po różnym kursie a czasem po prostu płaciliśmy kartą, jako przelicznik euro przyjęliśmy 4,50 zł.

Trydent

Czy to dużo? Ciężko powiedzieć. Jechaliśmy we dwójkę swoim samochodem co jest dosyć drogim rozwiązaniem, ale dzięki temu mieliśmy pełną swobodę przemieszczania i mogliśmy zobaczyć więcej miejsc. Nie planowaliśmy wyjazdu wcześniej więc nie mogliśmy zmniejszyć kosztów podróży zabierając np. pasażerów na blablacar. Szukaliśmy tanich noclegów, ale też wygodnych. Zawsze wybieraliśmy pokój dwuosobowy, chociaż nie zawsze z oddzielną łazienką. Po coś w końcu jeździmy razem, żeby spędzać czas wspólnie a nie męczyć się w pokoju kilkuosobowym, który pewnie będzie tańszy, ale nie koniecznie komfortowy 😉

Czy da się taniej? Pewnie tak 🙂 Wszystko zależy od indywidualnych potrzeb i preferencji co do transportu, zwiedzania i jedzenia 🙂

Czy było warto? Oczywiście! Każda złotówka była warta tego wyjazdu 🙂

Wenecja

 

One Reply to “Podsumowanie road tripu luty 2017”

  1. Taki spontaniczny wyjazd, bez planowania, to niezłe wyzwanie, ale przy tym świetna przygoda. Gratuluje pomysłu i zazdroszczę pięknych widoków. Na fb i instagramie widziałam wiele cudownych zdjęć, szczególnie urzekły mnie te z Wenecji 😉

Dodaj komentarz