Co robiłam w Korei Południowej? – podsumowanie wyjazdu

Wyjazd do Korei Południowej był dla mnie największym zaskoczeniem tego roku. Nie planowałam jechać do tego kraju przez najbliższe kilka lat. Powiem więcej, Korea była dla nas jednym z tych miejsc, do których w ogóle nie planowaliśmy jechać. Ta część świata nie interesowała nas na tyle, żeby planować tam wakacje. Jak to się stało, że jednak tam pojechałam a w dodatku sama?

A może Korea Południowa?

Dopiero wróciliśmy z objazdówki po Hiszpanii. Nie zdążyliśmy nawet na dobre się rozpakować, a już pojawiła się okazja służbowego wyjazdu do Korei Południowej. Wyjazd służbowy, więc miałam jechać tylko ja. Zastanawialiśmy się obydwoje, chociaż czasu nie było dużo. Doszliśmy do wniosku, że skoro i tak nie planowaliśmy jechać do Korei to będzie dobra okazja, żeby chociaż jedno z nas zobaczyło tę część świata. Zawsze możemy tam później wrócić wspólnie. Tak więc zgodziłam się na wyjazd i trzy tygodnie po powrocie z Hiszpanii wsiadłam do samolotu do Dubaju.

Co ja wiem o Korei?

Nigdy w życiu nie byłam aż tak nieprzygotowana do podróży. O Korei nie wiedziałam prawie nic. Nie było czasu na czytanie, przygotowanie, zaplanowanie zwiedzania. Spakowałam się z myślą, że w końcu i tak spędzę tam dwa miesiące więc wszystkiego zdążę się dowiedzieć. W międzyczasie wszystko się zmieniło. Wyjazd z dwóch miesięcy został skrócony do trzech tygodni i nie udało mi się zobaczyć wszystkiego co miałam w planach.

Co tam właściwie robiłam?

Ponieważ wyjazd do Korei był wyjazdem służbowym nikogo nie zaskoczy, że głównie pracowałam 😉 W tygodniu nie miałam czasu właściwie na nic innego. Wolne weekendy zostawały na zwiedzanie, więc dwa pierwsze spędziłam od razu w Seulu. To ogromne miasto i jest co zwiedzać. Próbowałam koreańskiego jedzenia, które niestety nie zawsze okazywało się dla mnie smaczne. Uczyłam się koreańskiego alfabetu (udało mi się tylko do połowy). W miarę możliwości poznawałam koreańską kulturę, chociaż wiem, że miałam na to za mało czasu.

Wracam do Polski!

Tak samo nagle jak pojawiła się możliwość wyjazdu, pojawiła się druga wiadomość dotycząca skrócenia pobytu. Zamiast dwóch miesięcy, miałam wrócić do Polski po trzech tygodniach. Z jednej strony byłam odrobinę zawiedziona. W końcu zamknęłam wszystkie sprawy w Polsce na dwa miesiące, zaplanowałam już, że pojadę na wyspę Jeju oraz do kilku innych miejsc. Jednak przyznaję, że uczucie radości było silniejsze niż żal z szybkiego powrotu. Tęskniłam za mężem, który został w Polsce, całą rodziną, naszym psem. Wiedziałam, że dwa miesiące będą trudne i chociaż przygotowaliśmy się na to, nie mogłam ukryć radości z wcześniejszego powrotu. Poza tym naprawdę nie mogłam narzekać. Spędziłam trzy tygodnie w Korei Południowej, w kraju, do którego sama pewnie długo bym jeszcze nie pojechała.

Czy podobało mi się w Korei?

Bardzo trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Korea Południowa nie jest popularnym kierunkiem turystycznym. Chociaż wiele miejsc w Seulu bardzo mi się spodobało, to jednocześnie słyszałam opinie, że Korea nie zachwyca jeśli wcześniej zwiedziło się inne kraje Azji. Z własnego doświadczenia mogę to odnieść jedynie do Indii. To prawda, że jeśli chodzi o ilość zabytków, Korea nie może równać się z Indiami.

Z drugiej jednak strony, nie jest to duży kraj, a i zniszczenia wojny pozostawiły tu na długo swój ślad. Właściwie dla mnie ogromnym plusem było to, że Korea nie jest pełna turystów. Można w ciszy i spokoju pozwiedzać, chociaż przy ważniejszych atrakcjach turystycznych nie jest już o nie tak łatwo 😉 Dodatkowo uważam, że Korea jest niesamowicie interesująca pod względem swojej kultury i tradycji. Obserwowanie zachowań ludzi stało się dla mnie codziennością i dostarczało niemało emocji. Wciąż jestem pod wrażeniem, jak uporządkowany jest ten kraj i jak logicznie wszystko tam działa.

Poza tym Korea Południowa to idealny kierunek dla osób kochających zakupy. Pełno tu sklepów z lokalnymi markami ubrań i kosmetyków, których albo nie znajdziemy w Europie albo znajdziemy, ale w kosmicznych cenach. Nawet jeśli nie jesteście fanami zakupów (tak jak ja) to wierzcie mi, że w Korei bardzo szybko może się to zmienić. Sama nie oparłam się pokusie kupienia kilku lokalnych kosmetyków 😉

Czego mi brakowało?

Nie mogę zaprzeczyć, że męczyło mnie koreańskie jedzenie. Znalazłam potrawy, które bardzo mi smakowały (zazwyczaj były to owoce morza), ale w większości jedzenie było tak ostre, że nie byłam w stanie zjeść zbyt dużo. Poza tym całe mnóstwo potraw opiera się na mięsie wołowym lub wieprzowym, a ja ani za jednym, ani za drugim nie przepadam. Oczywiście przede wszystkim, brakowało mi też mojej drugiej połówki do wspólnego odkrywania Seulu. W Korei zwiedzałam zazwyczaj ze znajomymi z pracy, czasem wychodziłam też gdzieś sama. Ma to dużo plusów, ale jednak z moją egipską połówką w podróży rozumiemy się bez słów. Lubimy odwiedzać te same miejsca, mamy podobne tempo zwiedzania i tego właśnie mi brakowało 😉

Jak mogę podsumować pobyt w Korei?

Wyjazd do Korei Południowej był dla mnie niezwykle ciekawym doświadczeniem. Po raz pierwszy byłam w tej części świata, w kraju tak odmiennym kulturowo. Poza tym lecąc z Warszawy do Dubaju, dostałam darmową zmianę miejsca na klasę biznes. Nie dość, że po raz pierwszy miałam okazję lecieć w klasie biznesowej to dodatkowo w jednej z najlepszych linii lotniczych na świecie, czyli Emirates*. Pewnie był to pierwszy i ostatni raz, kiedy miałam tyle szczęścia. Cały pobyt był dla mnie wartościową przygodą 🙂

*W 2016 Emirates zostały liderem w rankingu linii lotniczych BusinessInsider.com. W 2017 roku zajęły czwarte miejsce.

One Reply to “Co robiłam w Korei Południowej? – podsumowanie wyjazdu”

  1. Niespodziewany, ale jak widzę, całkiem miły wyjazd. Cudownie wyszłaś na pierwszym zdjeciu, jaju, jak ja uwielbiam takie skrzydełka, chętnie sama zapozowałabym na tle takich, najlepiej w mieście Aniołów, gdzie podobno sporo jest miejsc z takimi skrzydełkami. No ja chybabym z tej Koreii wróciła całkiem głodna, bo nie lubię ni mięsa, ni ostrych dań, ni owoców morza 😛
    Gratuluję ciekawego wypadu 😉

Dodaj komentarz