Żoną być Araba

Żoną być Araba

Dzisiaj znowu będzie refleksyjnie, a to dlatego, że czasem już zwyczajnie nie wiem jak reagować na strach w oczach ludzi kiedy słyszą, że mam męża Araba. Strach bo jak to w ogóle możliwe, że ktoś się na taki związek zdecydował oraz niedowierzanie bo jak to możliwe że ciągle żyję? 😉 Myślę, że podobnych uwag nasłucha się każda Polka w związku z obcokrajowcem tak więc zaprezentuję wam moje „ulubione” 😉

Takie związki nie mają szans!

Jeśli jeszcze nie usłyszałaś tej złotej rady to coś musi być nie tak. Przecież to oczywiste, że jak wiążesz się z cudzoziemcem to taki związek długo nie potrwa. W przeciwieństwie do związków między dwojgiem Polaków, które zawsze trwają do grobowej deski, brak rozstań i rozwodów 😉 No ale cudzoziemca, a Araba to już z pewnością, poznałaś pewnie na wakacjach albo przez Internet więc klęska gwarantowana! Nikt nawet nie zapyta czy faktycznie tak się poznaliście. W końcu czego ludzie nie wiedzą to sobie dopowiedzą, czyż nie? A jak masz męża Egipcjanina to pewnie poznaliście się w kurorcie, w Hurghadzie ewentualnie w Sharm el-Sheikh. Ja na przykład w żadnym z tych kurortów nigdy nie byłam, z portali randkowych nie korzystałam, a męża poznałam w najbardziej nudny sposób jaki można sobie tylko wyobrazić: na wolontariacie, w Polsce. Ta historia na tyle wieje nudą, że jednak obcy ludzie wolą sobie opowiadać o znajomości z egipskiego kurortu 😉

*** A nawet jeśli dwoje ludzi innej narodowości poznaje się na wakacjach czy przez Internet to co z tego? Czy to daje komuś prawo oceniania, że ten związek jest gorszy? Ciekawe, że w związkach wśród Polaków nikogo nie szokuje, że para poznała się na wakacjach…

Przecież to Arab!

Ostatnimi czasy Arab stał się synonimem wszystkiego co najgorsze, co więcej Arabem stał się każdy kto ma tylko ciemniejszy kolor skóry. Nie ważne czy w rzeczywistości jest Hindusem, Irańczykiem, Meksykaninem czy Syryjczykiem. Ciemne włosy i ciemna karnacja wystarczą aby zostać Arabem. A przykładowo Pakistan ani Iran to wcale nie są kraje arabskie. Poza tym Arab Arabowi nie równy. Nie każdy obywatel kraju arabskiego jest Arabem! Przykładowo Algierię zamieszkują też Kabylowie, mający nawet swój własny język. Poza tym, nie każdy Arab jest muzułmaninem, nie każdy muzułmanin jest Arabem, nawet nie każdy Egipcjanin jest muzułmaninem! Egipt zamieszkuje dosyć duża grupa chrześcijan, Koptów. Jest ich ok.10%, wydaje się mało, ale biorąc pod uwagę całą ludność Egiptu ponad 82 mln, 10% to już całkiem dużo. A to nie tylko przykład Egiptu, chrześcijanie zamieszkują wiele innych krajów arabskich.

Muzułmanie i chrześcijanie żyją w Egipcie obok siebie i nikomu krzywda się nie dzieje. Przy tej samej ulicy znajdziemy i meczet i kościół. Nie mówię, że w Egipcie nie tam nietolerancji pomiędzy tymi dwiema grupami. Oczywiście, że jest tak jak wszędzie. Chociaż osobiście się z taką sytuacją nie spotkałam. Znam muzułmanów, którzy chodzili nawet do chrześcijańskich szkół podstawowych ponieważ w danym regionie miały one wyższy poziom nauczania niż szkoły publiczne. Mam znajomych muzułmanów, którzy przyjaźnią się z Koptami i nikt nie widzi w tym problemu. Mój mąż pracował kiedyś z Koptami, obchodzili wspólnie swoje święta, Boże Narodzenie i Ramadan i nigdy ani on ani oni nie usłyszeli od siebie nawzajem złego słowa na temat swojej religii. Tak więc da się.

Nie wyszło jej z Polakiem to znalazła sobie Araba

Jak wiemy Arab to przecież człowiek gorszego sortu więc z braku innego partnera (Polaka oczywiście bo tylko taki jest uważany za godnego partnera Polki) znalazła sobie „byle kogo” lub jak kto woli „wzięła co zostało”. Nikogo nie obchodzi fakt, że nigdy nie interesowało cię jakiej kto jest narodowości, że dla ciebie ważny jest człowiek a nie jego pochodzenie. Albo, że nie miało nigdy znaczenia czy twój partner będzie Polakiem, czy nie bo po pierwsze jest dobrym człowiekiem, który w życiu kieruje się takimi samymi zasadami co ty i to dlatego jesteście razem. Twoje powody są całkowicie nieważne, ludzie i tak wiedzą swoje 😉

Będzie cię bił, zamknie w piwnicy, zabierze paszport…

… i wiele innych katastrof, które cię spotkają jeśli wejdziesz w związek z Arabem. W ogóle nie wiem skąd bierze się ta powszechna opinia, że Arabowie zawsze biją żony. Znam historie Polaków, którzy biją swoje żony oraz takich, którzy uważają, że miejsce żony jest w domu przy dzieciach. Znam też Arabów, którzy do ideałów nie należą i takich którzy są normalni, tak normalni, że aż nudni. Wiem też, że jednak bardziej emocjonujące są historie nieudanych związków bo przecież łatwiej sprzedać historię nieszczęśliwą niż taką z happy endem. Kto chciałby czytać o szczęśliwym związku z Arabem? A taka opowieść o biednej Polce co poznała Araba, a później dostała za swoje… zawsze można się dowartościować przed telewizorem, pomyśleć, że ktoś na tym świecie ma gorzej niż ja…  Za to historie szczęśliwe są takie nudne… Tak więc, jeśli twój partner Arab jeszcze cię nie bije ani nie zamyka w domu to uważaj! „Życzliwi” powiedzą, że jeśli jeszcze tego nie robi to na pewno kiedyś zacznie więc jeszcze wybije twoja godzina 😉

Ja ciągle czekam, czekam i nic… Lata mijają i nic… No ale skoro kiedyś się doczekam to może nie wszystko stracone 😉

To inna religia, inna kultura

Faktycznie inna, ale inna nie oznacza gorsza. To, że ktoś nie jest Europejczykiem, ani chrześcijaninem nie oznacza, że jego religia czy kultura jest gorsza od naszej. Po prostu w innej kulturze i w innej religii się urodził i wychował. Przed pierwszym wyjazdem straszono mnie, że przecież to „inna”, „obca” religia. Ktoś mnie porwie i zabije bo przecież tam tak się robi w ludźmi innego wyznania. Jak widać nic takiego się nie stało 😉 Poza tym jak wspomniałam wcześniej, Egipt wcale nie jest zamieszkany w 100% przez muzułmanów. Okazało się, że ludzie są bardzo życzliwi, otwarci, od nikogo nigdy nie usłyszałam złego słowa na temat mojej religii.

Tutaj przytoczę wam też pewną historię, jak najbardziej prawdziwą która miała miejsce w Indiach 🙂 Pewnego dnia rozmawialiśmy z naszym hostem w Agrze na temat nietolerancji religijnej. W pewnym momencie on zapytał mnie:

On: Powiedz mi ilu mamy bogów?

Ja: Ilu mamy bogów? Jednego, przecież to oczywiste.

On: A ile mamy religii?

Ja: Całkiem sporo.

On: Zobacz, skoro jest jeden Bóg to powinna być też jedna religia. Religia to tylko styl życia a przecież to normalne, że ludzie w różnych częściach świata żyją inaczej! Ty urodziłaś się w Polsce, Twoi rodzice są chrześcijanami, więc ty też jesteś chrześcijanką, twój mąż pochodzi z Egiptu, jego rodzice są muzułmanami, więc i on tak został wychowany, a ja urodziłem się w Indiach, moi rodzice byli hindusami, więc i ja nim jestem.

Wiecie co? Spodobało mi się to co powiedział bo miał całkowitą rację! A tak naprawdę to co za różnica jakiego ktoś jest wyznania jeśli jest dobrym człowiekiem?

Małe podsumowanie

Nie będę nikomu opowiadać, że różnic kulturowych nie ma ponieważ wtedy bym skłamała. Oczywiście, że są. Ale kiedy po tych kilku latach ktoś mnie pyta: „Nie macie problemów związanych z różnicami kulturowymi?”, to wtedy zaczynam się dopiero głowić i naprawdę nie potrafię sobie przypomnieć jakie na początku były między nami różnice kulturowe… Chyba nie były zbyt duże ani irytujące ponieważ wtedy nie przeżylibyśmy tych 4 wspólnych lat 🙂

Nie będę też przeczyć, że nie ma historii tragicznych wśród związków mieszanych. Niestety również są. Ale nigdy nie zgodzę się, że wynikają one z czyjejś religii czy kultury, że dana nacja ma takie coś „we krwi”. Żadna religia ani narodowość nie ma we krwi przemocy, kłamstwa, popełniania przestępstw. Co więcej żadna religia nie daje na to przyzwolenia. To, że jakiś związek nie wyszedł lub miał na dodatek nieprzyjemne konsekwencje świadczy jedynie o tym, że wszędzie na świecie bez względu na pochodzenie, ludzie dobierają się dobrze lub źle. Mogą przez lata być zgraną parą albo po roku skakać sobie do oczu. Nie ma reguły i nie ma recepty. Każdy związek to ryzyko i tylko od nas samych zależy jak taki związek będzie wyglądał. Nie zrzucajmy winy na pochodzenie czy religię, tak byłoby zbyt łatwo. Po prostu niech każdy będzie odpowiedzialny za swoje decyzje i podejmuje je z głową a nie obarcza winą za swoje niepowodzenia religię czy narodowość.

A poza historiami nieszczęśliwymi, jest cała masa historii związków szczęśliwych 😉 Tylko nikt o nich nie mówi, bo tak jak wspomniałam, szczęście jest zwyczajnie nudne 😉 Myślę że lepiej być w takim razie nudnym 🙂

Pozdrawiamy,

Do bólu nudne i zwyczajne małżeństwo Polki i Egipcjanina 🙂


Reader Comments

  1. Ja życzę Wam szczęścia 🙂 Fakt, znam dużo "wspaniałych" katolickich małżeństw, co dają sobie po strzale przed niedzielną mszą, znam szczęśliwe katolickie małżeństwa, znam tragiczne historie (mąż Turek, muzułmanin, zabił żonę Polkę w Niemczech, bo chciała rozwodu, bo ją bił i chciała zabrać ze sobą córkę z powrotem do Polski), znam tzw. mieszane małżeństwa, które mogłyby robić za żywą reklamę szacunku. Przede wszystkim nie generalizujmy, bo o tym, czy człowiek jest dobry nie decyduje religia.

  2. Super że jesteście cały czas ze sobą razem i że jest dobrze 🙂 Ja podchodzę do ludzi z nastawieniem, że nie ważne jakiej są narodowości, religii, koloru skóry, orientacji seksualnej czy czegoś innego. Ważne jest jakim jest człowiekiem i czy jego poglądy, słowa, czyny nie krzywdzą tego co jest dookoła niego. Jak widzę pary z dwóch narodowości, to zawsze ich podziwiam. Z różnych powodów. Ale wiadomo, ludzie, którzy uwielbiają obgadywać, krytykować, oceniać byli są i będą i nic się na to nie poradzi. Żeby nie zwariować trzeba ich tylko po prostu olać i żyć własnym życiem, bo żyjemy dla siebie a nie dla nich 🙂

  3. Ruda faktycznie niepoprawna jesteś – przecież każdy to wie że z Arabem to nie ma przyszłości zamknie Ją ,oszuka,wykorzysta nie będzie się troszczył przegra z Nim życie- a tu proszę jest dobrym mężem,czułym,szanuje nie zamyka w piwnicy – niektórzy są zawiedzeni

  4. Mamy dokładnie takie samo podejście 🙂 Mamy wśród znajomych osoby o wielu narodowościach, kolorach skóry, różnej religii… Zupełnie nam to nie przeszkadza 🙂

  5. Ostatnio przeczytałam bardzo podobny tekst, tylko mąż był chyba z Turcji,jeśli dobrze pamiętam. Moim zdaniem każdy powinien żyć własnym życiem, a Polka nie musi wcale mieć męża Polaka, choć dla niektórych jest to nie do pomyślenia. Serce nie sługa 🙂

  6. Bardzo trafny opis i zgadzam się w nim w 100 % ja jestem w taki związku i jestem bardzo szczęśliwa. W życiu ważne tez są kompromisy, przez 5 lat byliśmy para poznawalismy swoje rodziny ,kulturę i siebie. Nie ważne jest kultura,religia czy kolor skóry . Ważne by się dopasować, a nasze małżeństwo daje mi każdego dnia siłę, miłość, wsparcie. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez niego.

    1. Grunt to się dobrać pod względem charakteru i zainteresowań, a pochodzenie to sprawa drugorzędna. Cieszę się, że jest coraz więcej takich par mieszanych 🙂 Dużo szczęścia dla Was 🙂

  7. Świetny tekst i lepiej bym tego nie ujęła!!! 😀 Co prawda nie mam męża Araba, ale znam sporo osób, które muszą wysłuchiwać tych wszystkich bredni, bo ktoś oglądał kiedyś Rozmowy w toku i nagle wie wszystko o świecie i ludziach 😀 Pozdrawiam i zapraszam do mnie na bloga!! 🙂 wyjechawszy.wordpress.com

Dodaj komentarz

%d bloggers like this:
Inline
Inline