Ponownie w Egipcie

Uwielbiamy wracać do Egiptu. Chcielibyśmy robić to jak najczęściej, niestety skoordynowanie naszych urlopów z przystępnymi cenami biletów nie należy do łatwych zadań. Tym razem wróciliśmy do Egiptu po ponad dwóch latach nieobecności. Niestety tylko na tydzień, ale za to jaki tydzień!

Nie planowaliśmy jechać w tym roku do Egiptu. Ze względu na pracę dni wolne na cały rok 2017 mieliśmy zaplanowane już w grudniu. Udało się dopasować urlop męża do moich dni wolnych w pracy w szkole i tak zyskaliśmy tygodniową majówkę. Zastanawialiśmy się gdzie jechać, aż zaproponowałam Egipt. Problemem były jedynie zawsze dosyć drogie bilety. Mimo to sprawdziliśmy i okazało się, że mamy więcej szczęścia niż mogliśmy się spodziewać. Bilety dla dwóch osób w dwie strony kosztowały 1500 zł. Żal było nie skorzystać więc zarezerwowaliśmy od razu lot do Kairu 😉

Z powodu krótkiego wyjazdu nie mogliśmy zaplanować zbyt dużo zwiedzania. Głównym celem naszej podróży było spędzenie czasu z rodziną. W dzień przyjazdu zanim udaliśmy się do Port Saidu udało nam się zobaczyć cześć Starego Kairu, Cytadelę Kairską oraz Park Al-Azhar.

W Port Saidzie dni upływały nam na spotkaniach z rodziną, wieczory na spotkaniach z przyjaciółmi, wracaniu do miejsc dobrze nam znanych oraz odkrywanie nowych. Odwiedziliśmy Muzeum Wojskowe, spacerowaliśmy wzdłuż Kanału Sueskiego, podziwialiśmy latarnię morską, zachwycaliśmy się pięknymi meczetami oraz koptyjskimi kościołami, promem przepływaliśmy między Port Saidem a Port Fouadem znajdującym się już po azjatyckiej stronie kanału. Codziennie zajadaliśmy się egipskimi potrawami i deserami oraz piliśmy świeżo wyciskane soki w „juice shopach”. Zajrzeliśmy też do nowych dla nas kawiarni Central Perk w Port Fouadzie i w Port Saidzie.

Egipskie śniadanie

Poszliśmy też na Pierwsze Targi Książki odbywające się w Port Saidzie. Niestety nie udało nam się znaleźć książek Nagib Mahfouza w języku angielskim, ale za to zdobyliśmy pomoce naukowe do nauki arabskiego 🙂

Pod koniec wyjazdu wybraliśmy się na suk aby kupić przyprawy. Powiększyła się też zawartość mojej szafy o isdal. Isdal to strój ubierany przez muzułmanki głównie do modlitwy. Ponieważ uwielbiam tradycyjne stroje, a poza tym spodobał się krój, kolory i wzory, zaopatrzyłam się w aż dwa isdale 🙂 W ramach zakupów standardowo kupiliśmy pamiątki, kilka nowych kubków, mnóstwo magnesów i innych drobiazgów.

Dawno żadna podróż tak nas nie zmęczyła a jednocześnie nie ucieszyła. Wróciliśmy wykończeni, ale jednocześnie szczęśliwi. W końcu spędziliśmy cudowny tydzień w gronie najbliższych 🙂

Dodaj komentarz